Nazywam się Monika i od ośmiu lat piszę o kosmetykach naturalnych. Zaczęło się od atopowego zapalenia skóry u mojego syna i od listy składników, której nie umiałam wtedy przeczytać.

Dziś wiem, że „naturalny” nie znaczy automatycznie „bezpieczny”, a długa lista INCI nie musi oznaczać chemii rodem z laboratorium. Na Biutiqa rozkładam kosmetyki na czynniki pierwsze: sprawdzam skład, testuję przez kilka tygodni i dopiero potem siadam do pisania.

Jak powstają recenzje

  • Kosmetyki kupuję sama. Jeśli coś dostanę, zaznaczam to na początku wpisu.
  • Każdy produkt testuję minimum cztery tygodnie — krócej po prostu nic nie widać.
  • Skład analizuję zawsze z opakowania, nigdy z opisu sklepu.
  • Piszę też o wpadkach. To zwykle najbardziej przydatne wpisy.

Dobry kosmetyk to taki, po którym nie musisz kupować trzech kolejnych, żeby naprawić skutki pierwszego.

Czego tu nie znajdziesz

Nie publikuję tekstów pisanych przez marki, nie robię „recenzji” po jednym użyciu i nie obiecuję, że krem za trzydzieści złotych wygładzi zmarszczki w tydzień. Jeśli szukasz szybkich cudów, to raczej nie jest blog dla ciebie.